„Rubinowe Gody” autorstwa Krzysztofa Kędziora, to gwarancja dwugodzinnej dobrej zabawy. Komedia grana jest od kilku lat w polskich teatrach. My wybraliśmy się do poznańskiego Teatru Komedia. Teatr to niewielki: mała scena i kilkadziesiąt krzeseł na widowni. Lubię takie kameralne miejsca, dające możliwość bardzo bliskiego kontaktu aktor-widz. Wyobrażam sobie, choć tego nie wiem, że granie w takiej przestrzeni jest dodatkowym wyzwaniem. Na środku „sceny” spore małżeńskie łóżko, na nim, a jakże, czerwona pościel. Jest też stoliczek i po przeciwnej stronie drzwi od łazienki. Wszystko okraszone dyskretnym światłem.
Grażynce, w którą wcieliła się Katarzyna Terlecka i Marianowi, granego przez Włodzimierza Kalembę, na 40.tą, a może na 41.szą (kto by pamiętał?) rocznicę ślubu, dzieci zrobiły prezent w postaci weekendu w luksusowym hotelu. Od samego początku nic nie idzie tak, jak powinno: jubilaci nie potrafią wejść do pokoju hotelowego, ponieważ w drzwiach nie ma dziurki na klucz. Z pomocą przychodzi niezwykle uprzejmy pokojowiec, Daniel (Hubert Caban), otwierając drzwi… kartą, którą Grażynka i Marian otrzymali w recepcji. Jak to zazwyczaj w małżeństwach bywa, różowo i sielankowo nie jest. Małżeństwo niezmiennie sobie dogryza, a w słownych utarczkach co rusz przeszkadza im uprzejmy Daniel, zachwalając hotelowe atrakcje.
Wszystko na scenie toczyłyby się utartym komediowym schematem, gdyby nie…goły (prawie) Artur (Maksymilian Cichy) poseł na sejm Rzeczypospolitej z konserwatywnej partii, ukrywający się pod hotelowym łóżkiem Grażyny i Mariana. Co nagi poseł robi pod łóżkiem i czy Daniel jest tylko perfekcyjnie wypełniającym swoje obowiązki pokojowcem? Tych tajemnic nie zdradzę.
W obecnych, niespokojnych i stresujących czasach, obejrzenie takiej komedii to balsam na duszę. Czworo aktorów perfekcyjnie wcieliło się w swoje role, zapewniając widowni dwie godziny znakomitej zabawy.
Na koniec napiszę kilka słów o prywatnym Teatrze Komedii z mojego punktu widzenia. Ten przybytek Talii, muzy komedii, niestety nie jest dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Jego siedziba mieści się na piętrze budynku z lat 60.tych XX wieku. Aby się do niej dostać, czyli na pierwsze piętro, należy wspiąć się po kręconych schodach. W środku też jest dość ciasno, więc osoba na wózku (o ile dostałaby się do środka) mogłaby mieć problemy z przedostaniem się na widownię.