You are currently viewing Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
xr:d:DAGCYtfKJiw:8,j:2727354439120701732,t:24041417

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie

Nie lubię poezji. Nie zachwycam się nią, bo tak wypada. Nie czytam poezji. A mimo to sięgnęłam po biografię Kazimiery Iłłakowiczówny. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta: „Iłłę. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie” napisała Joanna Kuciel-Frydryszak. Ostatnimi czasy o autorce zrobiło się głośno w związku z „Chłopkami”, które jedna nie weszły do ścisłego finału Nagrody Ryszarda Kapuścińskiego. Przeczytałam zarówno „Chłopki”, jak i „Służące do wszystkiego” – obie pozycje są doskonałe i godne polecenia. Wróćmy jednak do „Iłły”.

Kuciel- Frydryszak jest sprawną autorką, potrafiąca zaprezentować temat lub postać w bardzo zajmujący sposób. Dla mnie biografia Iłłakowiczówny jest przede wszystkim historią silnej i niezależnej kobiety, która w życiu musiała radzić sobie sama. Urodziła się w latach 90-tych XIX wieku, jako nieślubne dziecko. Dzisiaj nie miałoby to żadnego znaczenia, ale w tamtych czasach ten fakt położył się cieniem na jej całym życiu, choć przecież nie miała na to żadnego wpływu. Jej matka miała romans z Klemensem Zanem, synem Tomasza, który z kolei był przyjacielem Mickiewicza. Jednak tym faktem nigdy nie mogła się pochwalić. Klemens miał żonę, która niemal w tym samym czasie, kiedy na świat przyszła Kazimiera, również urodziła córkę. Zan nie mógł dać jej swojego nazwiska, więc w metryce została zapisana jako dziecko swego wuja ze strony matki. Kazimiera nie była jedynym dzieckiem z tego związku – miała młodszą siostrę, Barbarę. Obie dziewczynki zostały osierocone we wczesnym dzieciństwie. Ojciec został zamordowany w niejasnych okolicznościach, a matka zmarła najprawdopodobniej na gruźlicę.

Siostry zostały rozdzielone. Kazimiera trafiła do dalekiej krewnej, arystokratki Zofii Buyno z rodziny Zyberk-Platerów, która prowadziła coś na kształt rodzinnego domu dziecka. Między Kazią, która nie była łatwym dzieckiem, a Zofią Buyno zawiązała się mocno więź. Jako nastolatka odkryła prawdę o swoim urodzeniu, co była dla nie traumą. Opuściła dom i od tego momentu żyła samodzielnie. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie finansowa pomoc krewnej. Dzięki niej mogła wyjechać do Anglii i przez pewien czas studiować w Oksfordzie, a potem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wiadomość o nieślubnym pochodzenie wpłynęło na całe przyszłe życie poetki i stało się katalizatorem jej talentu poetyckiego.

Jej talent został szybko dostrzeżony i uznany. Kazimiera Iłłakowiczówna stała się ważną postacią życia kulturalnego w XX-leciu międzywojennym. Mimo to ona sama swojej twórczości nie stawiała na pierwszym miejscu. Bardziej ceniła sobie pracę „urzędową”. Od 1918 pracowała w MSZ, a od 1926 do 1935 była osobistym sekretarzem Józefa Piłsudskiego. Po śmierci Marszałka powróciła do ministerstwa, jako radczyni referatu politycznego w gabinecie ministra MSZ. Była jedyną kobietą na tak prestiżowych stanowiskach, co sprawiało, że musiała znosić męski szowinizm. We wrześniu 1939 wraz innymi pracownikami ewakuowała się do Rumunii, gdzie spędziła całą wojnę. Żyjąc w izolacji od reszty Polonii, utrzymywała się korepetycji z języków obcych (znała ich kilka). Po wojnie wróciła do Warszawy. Nie mogąc się odnaleźć w nowej politycznej rzeczywistości, wyjechała do Poznania. Stolica Wielkopolski miała być tylko na chwilę, a stała się miejscem, w którym przeżyła ponad 30 lat.

Joanna Kuciel-Frydryszak pokazała Iłłakowiczównę, jako kobietę silną, niezależną. Od wczesnej młodości, czy wręcz lat nastoletnich, była zdana jedynie na siebie. Nigdy nie zdarła z siebie piętna dziecka nieślubnego i być może z tego powodu nie nawiązała relacji miłosnej z mężczyzną lub kobietą. Zawsze sama, ale nie samotna, potrafiła zadbać o siebie nawet w najcięższych emigracyjnych czasach. W ostatnich latach swojego życia stała się osobą niewidomą, zdaną na pomoc i opiekę innych. Ta sytuacja zapewne była dla niej trudna, dlatego w pamięci opiekunek zapisała się, jako osoba apodyktyczna i bardzo wymagająca wobec innych. Kuciel-Fryddryszak pokazała prawdziwy obraz utalentowanej kobiety, która wszystko, co osiągnęła, zawdzięczała sobie.

5 3 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
trackback

[…] którzy już dawno są pogrzebani na cmentarzu „klasyki polskiej poezji”. Tak było w przypadku Kazimiery Iłłakowiczówny i nie inaczej jest ze […]