You are currently viewing Wakacje na Krecie

Wakacje na Krecie

Wakacje marzeń na Krecie w miejscowości Agia Marina.

W niedzielę, pierwszego września, gdy dzieciaki i ich rodzice szykowali się do rozpoczęcia roku szkolnego, my pojechaliśmy na poznańskie lotnisko Ławica, by w środku nocy wylądować w miejscowości Chania (wymawia się tak, jak polskie imię żeńskie) na Krecie.

W poszukiwaniu ofert marzeń

Zanim zdecydowaliśmy się na konkretną ofertę z biura podróży Grecos, przetrząsnęliśmy całe mnóstwo propozycji z tego oraz innych biur. Przede wszystkim szukaliśmy czegoś, co będzie w jak największym stopniu spełniało nasze oczekiwania. Chcieliśmy znaleźć miejscowość, która oferowała coś więcej niż wylegiwanie się na plaży. Interesuje nas historia i uwielbiamy miejsca, które są nią przesycone. W Grecji ich nie brakuje. Ponadto unikamy, jak diabeł święconej wody, hoteli-molochów, w których jest tłoczno i przeraźliwie głośno. Wybieramy małe, kameralne hoteliki, prowadzone przez członków jednej rodziny. Tym razem, po wielu godzinach spędzonych na przetrząsaniu i weryfikacji setek możliwości, wybraliśmy tygodniowy pobyt na Krecie w miejscowości Agia Marina w hotelu Thodorou.

Hotel Thodorou

Zanim ostatecznie zdecydowaliśmy się na wybór tego miejsca przeczytaliśmy opinie o nim również na innych stronach internetowych, nie tylko biura podróży, gdzie wpisy są moderowane. I co najważniejsze okolice hotelu sprawdziliśmy w google street view. Ta możliwość jest nieoceniona, bo można zobaczyć rzeczywiste, nie upiększone otoczenie hotelu oraz „pospacerować” po samej miejscowości, a nawet przejść się po plaży przy samym hotelu. Narzędzie to okazało się nieocenione, aczkolwiek szybko przekonaliśmy się, że bardzo przekłamuje odległości. Już pierwszy spacer ulicą w Agia Marinie uświadomił nam, że najbliższy sklep szumnie nazwany super marketem, znajduje się o wiele bliżej niż sugerował to wirtualny spacer.

Hotel Teodorou, po polsku Teodor, położony jest w niemal samym centrum miejscowości, jednak nie przy samej ulicy. Jest nieco cofnięty w kierunku morza, co sprawia, że nie dochodzi do uszu gości zgiełk ulicy i do plaży jest kilkadziesiąt metrów. Nazwa hotelu wzięła się od wyspy św. Teodora, która jest niemal na wyciągnięcie ręki, gdy wyjdzie się z hotelu prosto na piaszczystą plażę. No właśnie, słowem kluczem jest „piaszczysta”, co w Grecji nie jest takie oczywiste. Do plażowania jeszcze wrócę.

Sam hotel składał się z kilku jednopiętrowych budynków. Nam się dostał pokój na parterze, do którego wchodziło się prosto z poziomu gruntu, ale prowadziły do niego dwa stopnie, przy których nie było poręczy. Zatem zawsze przy wchodzeniu i wychodzeniu potrzebowałam pomocy mojego partnera, Bolka. Sam pokój był dość przestronny. Składał się z części sypialnianej, części „living room” gdzie był stół, krzesła i kanapa. Mieliśmy też aneks kuchenny, taras i oczywiście łazienkę, która jest kluczowym pomieszczeniem. Był w niej prysznic z bardzo niskim brodzikiem, lecz nie było poręczy, co mnie bardzo utrudniało korzystanie z niego. Drzwi do łazienki były bardzo wąskie, więc nie sądzę, by wjechała do niej osoba poruszająca się na wózku.

Agia Marina

Agia Marina jest typową miejscowością turystyczną. Trudno się w niej zgubić, gdyż przebiega przez nią tylko jedna ulica. Z jednej strony ograniczeniem jest morze, a z drugiej góry. Część hoteli stoi już dość wysoko na zboczach. Ruch na ulicy jest dość intensywny, przy czym nie ma wyznaczonych przejść dla pieszych, a jedyna sygnalizacja w okolicy dawno przestała działać i nikt się nie kwapi, by ją naprawić. Zatem, jak przejść z jednej strony ulicy na drugą? Miejscowi po prostu wchodzą na ulicę, w ogóle się nie rozglądając. My jednak się rozglądaliśmy i jakoś się udawało. Faktem jest, że samochody zwalniały, gdy kierowca zobaczył, że szybko nie idziemy. Byliśmy też świadkiem zagubienia młodej turystki, która dość długo stała na poboczu, chyba zdziwiona, że kierowcy nie stają, by ją przepuścić. No cóż, chyba mieszkańcy południowej Europy przepisy o ruchu drogowym traktują, jako zbiór sugestii, a nie nakazy i zakazy, których należy sztywno przestrzegać.

Poruszanie się po chodnikach też łatwe nie jest. Jesteśmy przyzwyczajeni do dość szerokich chodników, gdzie minięcie się z osobą idącą z naprzeciwka nie jest problemem. Łatwo można przejść, czy minąć osobę pchającą wózek z dzieckiem. Oczywiście piszę o standardowych chodnikach, bo wiadomo, że i w Polsce bywają miejsca, gdzie trzeba się poruszać poboczem drogi, albo ni z tego ni z owego pośrodku chodnika wyrastają słupy wysokiego napięcia. W Agia Marinie jest to standard, że pośrodku i tak niezwykle wąskiego chodnika stoją słupy wysokiego napięcia. W tej greckiej miejscowości są również pochylnie/zjazdy z krawężników. Jednak są one wykonane niechlujnie i nie są prawidłowo wyprofilowane, więc osoba poruszająca się na wózku, o ile zdołałaby się przemieścić chodnikiem musiałaby nieźle kombinować, by zjechać z chodnika i wjechać na niego.

Ja jakoś dawałam radę chodzić po mieścinie. Avia Marina nie jest miejscem, po której można spacerować dla czystej przyjemności. Chodziliśmy tylko na zakupy i do greckiej tawerny na posiłki. O greckiej kuchni przeczytacie w kolejnym wpisie :-).

5 3 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Robroy

Kiedy tak patrzę na te wąskie chodniki i sznur samochodów zaparkowanych przy krawężnikach, przychodzi mi do głowy, że rowerem tam bym raczej nie pojeździł…