Spędzając wakacje w poza granicami Polski, wybieramy się w jednodniowy rejs. Tak było w Chorwacji i Grecji, gdy popłynęliśmy na wyspy Zakyntos i Skiatos.
Tym razem będąc przez tydzień w Agia Marinie, wybraliśmy się na rejs statkiem na wyspy Balos i Gramvousę. Wycieczkę wykupiliśmy u rezydentki biura podróży Grecos. Jeszcze będąc w kraju obejrzeliśmy filmiki, nakręcone przez rodaków, którzy również popłynęli na te dwie wyspy. Wydawało nam się, że wszystko będzie w porządku i postawimy stopy na obu wyspach i skorzystamy z kąpieli w lazurowych wodach na urokliwych plażach.
Rejs na Balos i Gramvousę

Do portu w Kissamos, skąd wypłynęliśmy w rejs, dotarliśmy autokarem, który przyjechał po nas pod hotel. Sprawnie weszliśmy na statek. Jednak tu muszę umieścić pierwszą uwagę. Niestety, choć był to dość duży statek, to osoby z bardziej ograniczoną mobilnością, a zwłaszcza poruszające się na wózku, nie miałyby szans, by się „zaokrętować”. Na statku były liczne, wąskie i zakręcane schodki. Ja sobie całkiem nieźle na nich radziłam i dzięki czemu zajęliśmy miejsca na drugim pokładzie, na rufie. Towarzystwo na pokładzie było wielojęzyczne i równie w wakacyjnych nastrojach, jak my.
Wypłynęliśmy. Pogoda była przecudna. Krem z bardzo wysokim filtrem był niezbędny nie tylko podczas rejsu, ale również w czasie całego pobytu na Krecie. Morze było niczym tafla szkła, więc w ogóle nie bujało i przemieszczanie się po statku nie było problemem. Można się było skupić na podziwianiu widoków i rozkoszowaniu się greckim słońcem.

Wreszcie dopłynęliśmy do wyspy Balos, gdzie miała na nas czekać, zgodnie z opisem promocyjnym wycieczki, „rajska plaża”. Niestety, nie było mi dane nie tylko dotrzeć do niej, ale nawet postawić stopę na stałym lądzie. Weszliśmy na trap i wolno, wraz z innymi pasażerami, ruszyliśmy w stronę brzegu. Gdy tylko zobaczyłam, jak wygląda brzeg, mina mi zrzedła. Ostre, wystające skały, pofałdowany teren skutecznie stanęły mi na drodze. Szybko podjęta decyzja, bo za nami stali ludzie, chcący zejść na brzeg, zrobiliśmy w tył zwrot. Ależ byłam zła i rozczarowana. Nastawiłam się na spacer po piaszczystej plaży, którą miałam w zasięgu wzrok, a nie mogłam tam dojść!
Natura 2000

Dlaczego tak się stało? Obie wyspy: Gramvousa i Balos są objęte programem Natura 2000 i nie wolno tam nic zmieniać, a tym bardziej budować infrastrukturę w postaci nadbrzeża lub pomostu. Jak najbardziej to rozumiem. Jestem całym sercem za ochroną przyrody. Mam żal do organizatora, a zwłaszcza do rezydentki Grecosa, która nie uprzedziła nas, że mogę mieć duży kłopot z zejściem na ląd. Gdybym miała taką informację, to bym się inaczej nastawiła. Najprawdopodobniej i tak popłynęlibyśmy w ten rejs, ale z zupełnie innym nastawieniem. Potraktowalibyśmy go jako wycieczkę, na której nastawiamy się na relaks na pokładzie i podziwianie widoków. Po części to one zrekompensowały mi zawód spowodowany niemożnością nacieszenia się plażowaniem na tych dwóch wyspach.
Po części następnego dnia zrekompensowaliśmy sobie fakt, że nie dane nam było poplażować na Balos i Gramvousie. Prawie przez cały dzień leniuchowaliśmy na plaży w Agia Marinie :-).