W radiu usłyszałam, że wiek senioralny zaczyna się po sześćdziesiątym roku życia. Uff, dobrze uzyskać potwierdzenie, że mimo iż niebawem skończę pięćdziesiąt jeden lat, to nie zaliczam się jeszcze do staruszków :-).
Nie jest łatwo zaakceptować upływający czas. Mam świadomość, że już większość życia za mną niż przede mną.
Jednak z drugiej strony, jeszcze trzy, cztery lata temu było ze mną tak źle, że ledwo poruszałam się po mieszkaniu. W moim przypadku był to skutek niewłaściwie prowadzonej rehabilitacji, a potem po zakończeniu współpracy z nieudolnym rehabilitantem, był długi czas szukanie kolejnego, tym razem kompetentnego fizjoterapeuty. Gdy wreszcie się udało, rozpoczęło się powolne, ale ciągłe pięcie się w górę. Wówczas, mimo że miałam kilka lat mniej niż teraz, to jednak czułam się, jak osiemdziesięcioletnia staruszka. Myślałam, że już dobrego mnie nie spotka, że już będzie tylko równia pochyła prowadząca w dół, do samej ziemi.
W końcu udało mi się odbić od dna i zobaczyć przyszłość w jaśniejszych barwach. Stanięcie na nogi zabrało mi mniej więcej dwa lata. Systematyczna praca z dobrym rehabilitantem, znającym specyfikę dziecięcego porażenia mózgowego wreszcie przyniosła rezultat. Powoli odzyskiwałam siłę, równowagę i samodzielność, która zawsze była, jest i będzie dla mnie bardzo ważna.
Dlatego o tym wspominam?
Ponieważ teraz, będąc kilka lat starsza niż wtedy, gdy trudno mi było zrobić samodzielnie parę kroków, czuje się o wiele silniejsza i sprawniejsza.
Wróciła mi chęć do działania i poczucie sprawczości. Nie cofnęłabym czasu nawet, gdybym mogła, tylko po to by być o tych kilka lat młodsza, lecz mniej sprawna.
Czasu nie zatrzymam, ale mogę starać się żyć jak najpełniej tu i teraz, a także snując plany na przyszłość.
Każdy dzień jest nam dany i trzeba go wykorzystać – tak, jest to banał, ale czy można ̣żyć inaczej niż kończąc dzień mówiąc, że był on dobry, pozytywny, nawet jeśli nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego? Z biegiem lat doceniam spokój, stabilizację i rutynę, co nie oznacza, że od czasu do czasu nie mam ochoty na odrobinę szaleństwa.