You are currently viewing Wynalazki w służbie niepełnosprawnym

Wynalazki w służbie niepełnosprawnym

Jakiś czas temu pisząc o samodzielności, skupiłam się na jej mentalnym charakterze.

Tym razem chce pokazać, jak bardzo wynalazki naszych czasów mogą ułatwić życie osób z niepełnosprawnościami, w tym rzecz jasna z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Małe rzeczy, wielkie ułatwienia

Przed napisaniem tego posta, chcąc się dowiedzieć z jakich nieoczywistych rozwiązań korzystają na co dzień, zrobiłam krótką sondę między moimi znajomymi kobietami. Dzięki temu dowiedziałam się, że istnieją przedmioty, o których nie miałam pojęcia. Okazuje się, że istnieje otwieracz do otwierania butelek jedną ręką. Jest to to bardzo przydatna rzecz dla kogoś, jak ja, kto mimo że ma dwie ręce, to jedna nie jest na tyle sprawna, by przytrzymać przedmiot, a drugą odkręcać zakrętkę, lub odwrotnie. Nie powinien raczej dziwić fakt, że najwięcej rzeczy, dzięki którym łatwiej jest coś zrobić, jest przeznaczonych do użytku kuchennego. Wokół jedzenia i jego przygotowywania kręci się znaczna część naszego życia.

Gotowanie? To nie moja bajka

Tutaj przyznaje się bez bicia, że o gotowaniu nie mam bladego pojęcia. Tą jakże ważna, aczkolwiek prozaiczną czynnością zajmuje się Bolek. Robi to znakomicie, a poza tym lubi pichcić, więc nie będę mu stawała na drodze do kulinarnego spełnienia. Potrafię oczywiście zrobić kanapki i herbatę. Aby nalać wrzątek z czajnika, potrzebuję dwóch rąk: prawą trzymam za uchwyt czajnika, a lewą za jego podstawę. Aby nie poparzyć sobie lewej dłoni, zakładam na nią kuchenną rękawicę. Przydaje się też kubek z dwoma uchami. Używam go do picia kawy z ekspresu. Dzięki dwóm uchwytom nie rozleję życiodajnego, czarnego napoju, gdy go wyciągam z podstawki urządzenia.

Oczywiście w internecie można znaleźć wiele przydasi, ale ich przydatność i użyteczność zależy od indywidualnych potrzeb i wymagań. Oprócz wszelkiej maści, mniej, lub bardziej przydatnych robotów, termomix’ów, krajalnic i szatkownic, może się przydać deska do krojenia z wyższym rantem. Nóż ze specjalnie wyprofilowaną rączką okaże się niezastąpionym narzędziem dla każdego z mniej sprawnymi dłońmi.

Czasem to właśnie drobny detal sprawia, że codzienność staje się o wiele łatwiejsza.

Sprzątanie bez stresu i wysiłku

Przez zupełny przypadek dowiedziałam się, że istnieją odkurzacze bezprzewodowe i od razu kupiłam. Urządzenie sprząta każdą powierzchnię, od dywanów, po panele i płytki. Odkąd go mam poprawiła się jakość i szybkość sprzątania. Nie muszę już najpierw zamiatać szczotką, a potem klękać, by zmieść śmieci na szufelkę, a potem uważać, by po drodze do kosza ich nie wysypać. Taki odkurzacz bardzo ułatwił mi życie: już się nie stresuję, nie męczę się, gdy coś rozsypię, lub nakruszę. Chwila, moment i posprzątane. Są też wersje z możliwością mycia podłogi na mokro. Wiem, że są też tzw. roomby, czyli odkurzacze, które same posprzątają, nie trzeba ich prowadzić.

Mycie okien? Wystarczy pilot!

Jakiś czas temu dowiedziałam się, że istnieje… urządzenie do mycia okien. Ściślej rzecz ujmują, chyba do mycia szyb, bo ram okiennych chyba nie czyści. Na filmikach widziałam, że działa na pilota. Znajoma, która ma takie cudeńko, zachwala. Ja nie mam, nie widziałam jego pracy na żywo, więc się nie wypowiadam. Piszę o nim, żebyście wiedzieli, że jest taki wynalazek.

Zapewne takich przydasi i urządzeń mniej, lub bardziej zaawansowanych technologicznie jest dużo więcej. Napisałam tylko o tych przedmiotach, które są mi znane, albo o których wiem. Jeśli używacie innych przedmiotów, to dajcie znać w komentarzu.

Czy korzystasz z gadżetów, które ułatwiają Ci codzienne życie?

A może znasz wynalazek, o którym warto napisać w kolejnym poście?

Podziel się swoimi pomysłami w komentarzu — jestem bardzo ciekawa, co Tobie ułatwia codzienne funkcjonowanie.

5 2 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Pedro

To tylko wierzchołek góry lodowej. Tego jest o wiele wiele więcej. Na pierwszym roku studiów, używałem dyktafonu. Później miałem już smartfona, który spełniał tę funkcję. Dzięki internetowi, mogę robić zakupy w sieci, nie muszę chodzić do centrów handlowych, co jako mpdowcowi było dla mnie problemem. Nadmiar bodźców i ludzka ciżba sprawiały że spastyka bardzo się nasilała.
Należy jeszcze wspomnieć o sporku, czyli łyżkowidelcu, który bardzo ułatwia mi spożywanie posiłków. Wyliczać mógłbym cały dzień.