You are currently viewing Różne oblicza przemocy

Różne oblicza przemocy

Daj. Ja to zrobię szybciej”. „Po co to ruszałeś?! Teraz muszę to sprzątać!” „Po co ci pieniądze? Przecież i tak nigdzie nie wychodzisz”. „Siedź cicho. Ręka mnie świerzbi”. Przemoc wobec osób z niepełnosprawnościami może przyjmować różne formy: od komunikatów podszytych rzekomą troską, po stosowanie siły fizycznej i wykorzystywanie seksualne.

Dlaczego osoby stosują przemoc wobec innych osób, które najczęściej są im bliskie? Bo mogą. Bo czują przewagę. Wiedzą, że są silniejsze, nie zawsze chodzi o przewagę czysto fizyczną, ale też mentalną i psychologiczną. Mają pewność, że osoba, którą krzywdzą, nie poskarży się, nie będzie szukała pomocy, nie obroni się przed atakiem, czy to słownym, czy fizycznym. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ponieważ w mniejszym, lub w większym stopniu jest zależna od osoby stosującej przemoc. Z tej też przyczyny przemocowiec czuje się bezkarny.

Słowa, które ranią

Prawdą jest, że słowa potrafią bardziej boleć niż lewy sierpowy. Co nie oznacza, że fizyczna przemoc jest okej. Nie, nie jest. Jednak słowa powtarzane, nawet dobrej wierze, potrafią zostawiać ślad na całe życie. Bliznę, która po latach nadal uwiera, która często jest na nowo rozdrapywana i nie pozwala zrobić kroku na przód.

Na wstępie przytoczyłam przykłady takich krótkich komunikatów. Ich autorzy nie chcą, by ich dziecko, nieważne, czy małoletnie, czy już dorosło, się męczyło, nie chcą tracić czasu na czekanie. Jednak powtarzanie takich fraz przez kilka, kilkanaście lat sprawia, że dorosła osoba z niepełnosprawnością jest bierną, nieporadną istotą, która nie potrafi się odnaleźć w dorosłym życiu. Stała się niezaradna, nie umie zadbać o siebie. Nie chodzi tylko o czysto fizyczne, codzienne czynności, ale o zaradność, sztukę podejmowania samodzielnych, dojrzałych decyzji. W momencie, gdy sami opiekunowie, którymi najczęściej są rodzice, zaczynają się starzeć, chorować i sami wymagają zaopiekowania, zaczyna się dramat.

Osoby z niepełnosprawnościami spotykają się także z bezpośrednią przemocą słowną. W ich kierunku są kierowane słowa bezpośrednio stygmatyzujące: „kaleka”, „paralityk”, „down” i pewnie jeszcze masa innych obraźliwych określeń. Skierowanie ich bezpośrednio do osoby z niepełnosprawnością potrafi zostawić ślad na całe życie. Miałam 12 może 13 lat, byłam z rodzicami na wakacjach w górach. Był tam też chłopiec, mój rówieśnik. Gdy jego matka zasugerowała, by ze mną porozmawiał, jego odpowiedź brzmiała: „z tą kaleką?”. Od tych wakacji minęło kilkadziesiąt lat, a słowa tego chłopaka wciąż rezonują we mnie.

Pieniądze rządzą

Pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają na samodzielność i sprawczość. Poczucie, że coś od nas zależy, że możemy zdecydować o tym, co w danym momencie potrzebujemy, jest niesłychanie ważne. Posiadanie własnych pieniędzy, nawet niewielkich i swobodne nimi dysponowanie jest niezmiernie istotne. Konto bankowe założyłam… Nie pamiętam kiedy. Zawsze było ono tylko moje i tak jest do tej pory. Zawsze to ja dysponowałam swoimi pieniędzmi i miałam realny wpływ na co je wydaję. Niestety nie wszyscy mają to szczęście. Choć nazywanie „szczęściem” dostęp do swoich pieniędzy to jest nieporozumienie. To powinno być normą! Sytuacja, gdy ktoś nie może korzystać z własnych pieniędzy, albo ten dostęp ma ograniczony jest przemocą ekonomiczną i absolutnie nie może być na to zgody. Tłumaczenie, że przecież „nigdzie nie wychodzisz, więc po co ci kasa?”, albo „wszystko przecież masz i niczego ci nie brakuje”, lub „cokolwiek chcesz to, ci kupię”, nie mogą usprawiedliwiać odcięcia osoby z niepełnosprawnością, która może podejmować finansowe decyzje dotyczące pieniędzy.

Ciężka ręka

Na szczęście nigdy nie doświadczyłam przemocy fizycznej, ani molestowania i nie byłam też wykorzystywana seksualnie. Jako kobieta z niepełnosprawnością mogę sobie wyobrazić jaki to jest koszmar i jak trudno jest o tym komuś opowiedzieć. Niestety, takie rzeczy się zdarzają, a sprawcy czują się bezkarni, bo przecież ofiara się nie poskarży, nigdzie tego nie zgłosi, a tym bardziej nie obroni się, gdy ktoś po raz kolejny będzie ją krzywdził. To jest koszmar, który trudno sobie wyobrazić, a co dopiero go doświadczać. Jest to tym bardziej niewyobrażalnie trudne, gdy oprawcą jest ktoś, z kim się mieszka lub przebywa w jego towarzystwie każdego dnia. Ktoś, kto w ten, czy inny sposób jest zależny.

Pomoc

Może to zabrzmi okrutnie, ale żeby dostać jakąkolwiek pomoc, niezależnie od rodzaju krzywdy, to ofiara musi zrobić pierwszy krok. Rzadko się zdarza, że ktoś z zewnątrz zauważy i zainterweniuje. To osoba, której wyrządzana jest krzywda musi sobie uświadomić, że coś jest nie tak; jest okradana, uprzedmiotowiana, krzywdzona psychicznie i fizycznie. Wiem. Nie jest to proste. Samo uświadomienie sobie, że coś jest nie tak jest już krokiem w dobrym kierunku. Nie ma się co łudzić, że sytuacja ulegnie diametralnej zmianie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Poza ekstremalnymi wypadkami, gdy interweniują odpowiednie służby, należy ułożyć sobie plan i konsekwentnie się go trzymać. Czasem wystarczy rozmowa, jasny komunikat, powtarzany z mocą i pewnością siebie, że tego sobie nie życzysz. Warto poszukać wśród znajomych, rodziny dalszej, sąsiadów sprzymierzeńca, kogoś, komu można się zwierzyć i kto będzie trzymał stronę krzywdzonego i jak będzie trzeba zainterweniuje. Oczywiste, że w ekstremalnych wypadkach należy powiadomić policję.

A Ty? Czy zdarza Ci się myśleć, że ktoś „wie lepiej”, co jest dla Ciebie dobre?

Czy słyszysz słowa, które mają brzmieć jak troska, ale tak naprawdę odbierają Ci prawo do decyzji?

Czy wiesz, że masz pełne prawo powiedzieć „nie” — nawet wtedy, gdy boisz się, że ktoś się obrazi albo uzna, że przesadzasz?

Czy pozwalasz sobie wierzyć, że Twoje zdanie, emocje i potrzeby są ważne — równie ważne jak każdego innego człowieka?

5 1 głos
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Luiza

To bardzo ważny tekst, bardzo cieszę się, że powstał. Kiedyś niestety nie mówiło się o tych rzeczach :(.