You are currently viewing 1,5% pomaga w rehabilitacji

1,5% pomaga w rehabilitacji

Kiedyś zapytano mnie: „Dlaczego zbierasz kasę w ramach 1,5%, skoro masz ubezpieczenie zdrowotne i możesz korzystać z darmowej rehabilitacji?”. Nie wiedziałam, czy w tym momencie śmiać się, czy płakać?

Rehabilitacja przez całe życie

Jak już, kiedyś wspomniałam, byłam rehabilitowana niemal od samego początku swojego życia. Jestem głęboko przekonana, że rodzice zrobili wszystko, co mogli, wykorzystując wszystkie możliwości dostępne w latach 70.tych w PRL-u. Byłam pod opieką specjalistycznej przychodni, byłam wysyłana do sanatoriów, rehabilitowana w domu. Ta wczesna, intensywna rehabilitacja pozwoliła mi stanąć na nogi w dosłownym znaczeniu.

Dzięki niej w miarę sprawnie i co najważniejsze bezboleśnie, funkcjonowałam bardzo długo. Dopiero po trzydziestce zaczęłam odczuwać jakieś bóle: a to stopy, a to biodra, kręgosłup tez się uaktywnił. Wtedy już pracowałam, więc siedmiogodzinne siedzenie zza biurkiem, nie przyczyniało się do poprawy sytuacji. Należę do osób, które działają zamiast biadolić, więc znalazłam gabinet rehabilitacyjny, do którego chodziłam przez kilka ładnych lat. Nawiązałam tam współpracę ze studentem, który rehabilitował mnie przez kilka kolejnych lat, aż do mojej wyprowadzki od rodziców. Nie muszę pisać, że była to rehabilitacja prywatna, za którą płaciłam z własnej kieszeni.

Bez rehabilitacji nie funkcjonuję

W momencie wyprowadzenia się od Rodziców do Poznania oddalonego od miasta rodzinnego o ponad 300 km., nastąpił u mnie dość szybki zjazd w dół. Owszem dość szybko znaleźliśmy, tj. ja i mój Partner, do którego się przeprowadziłam, rehabilitanta, ale okazał się niekompetentny i nieudolny. Kolejna fizjoterapeutka, którą znaleźliśmy była młoda i brakowało jej doświadczenia. Owszem zatrzymała w pewien sposób moje słabnięcie, ale nie potrafiła wzmocnić mnie na tyle, bym mogła wrócić do poprzedniej dobrej formy, którą się cieszyłam zanim zmieniłam miejsce zamieszkania. Koniec końców, nie wdając się w szczegóły, wylądowałam w szpitalu, gdyż ponoć potrzebny był zabieg artroskopii kolana, które przez brak odpowiedniej rehabilitacji, dawało mi do wiwatu. Ja, która nie tak dawno sama jeździłam komunikacją miejską, chodziłam po schodach, jeśli była poręcz, bywałam w teatrze, spacerowałam, teraz miałam ogromne trudności w poruszaniu się po mieszkaniu. Dla mnie to był niebywały szok.

Nie wdając się w szczegóły, po zabiegu dostałam zlecenie rehabilitacji na NFZ. To był trzeci raz, kiedy w dorosłym życiu zetknęłam się z państwową rehabilitacją, a raczej torturami, bo inaczej tego nie da się określić. Nie chcę generalizować, ale mam wrażenie, że na państwowych posadach, jako rehabilitanci zostają tylko ci, którzy nie potrafią dać sobie rady na wolnym rynku, a swoją niekompetencją robią krzywdę pacjentom. Podam tylko jeden przykład: mpd wiąże się ze spastyką. Nadmierne napięcie mięśniowe wzmaga zimno. Zgadnijcie, jaki zabieg mi kobieta zaleciła na moje sponiewierane kolano? Krioterapię!

Zatem proszę się nie dziwić, że biorąc pod uwagę to, oraz wcześniejsze doświadczenie z pobytu na szpitalnym oddziale rehabilitacji, którego wyposażenie wyglądało, jak żywcem przeniesione z epoki Gierka, stawiam na rehabilitację prywatną.

Prywatny rehabilitant stawia mnie na nogi

W końcu udało mi się znaleźć w Poznaniu kompetentnego rehabilitanta, który ma pojęcie o pracy z dorosłą osobą z mpd. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, po 18 urodzinach osoba z mpd wypada z systemu wsparcia i rehabilitacji i musi sobie radzić sama. Problem polega na tym, że lekarze, ani rehabilitanci nie są kształceni pod kątem leczenia i pracy z pełnoletnimi mpedowcami. Szukając nowego rehabilitanta, wielokrotnie słyszałam, że nie podejmie się współpracy z dorosłą osobą. Najpierw takie stawianie sprawy mnie irytowało, denerwowało, frustrowało, ale później przychodziła refleksja, że to bardzo dobrze, gdy człowiek przyznaje się, że nie ma wystarczającej wiedzy, kompetencji i umiejętności, by podejmować się rehabilitacji pacjenta z taką niepełnosprawnością. Zatem skoro tak trudno znaleźć kompetentnego fizjoterapeutę pracującego na własny rachunek, to tym bardziej nie będzie go w „państwowych” ośrodkach, szpitalach i sanatoriach. Choć być może, chcę w to wierzyć, gdzieś tacy są…

Konkludując. Od prawie czterech lat jestem rehabilitowana przez pana Mariusza. Już podczas pierwszej wizyty, gdy było ze mną naprawdę źle, wiedziałam, że ten człowiek będzie w stanie mi pomóc. I tak się stało, mimo że wychodzenie na prostą zajęło mi ponad dwa lata.

Dlaczego zbieram 1,5%?

I tu wracam do zarzutu, czy też pytania postawionego na wstępie: dlaczego zbieram pieniądze na prywatną rehabilitację? Dlaczego w tym celu założyłam subkonto w fundacji Avalon?

  1. Zbieranie 1,5% jest w Polsce legalne i usankcjonowane prawnie. Na taki proceder zezwala ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych – art. 45c PIT (określa mechanizm odpisu 1,5% podatku) oraz ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie – definiuje OPP i zasady ich funkcjonowania (konieczne do uzyskania prawa do otrzymywania 1,5 %).

  2. Aby zebrane na moim subkoncie pieniądze zostały przelane na moje prywatne konto bankowe, muszę przedstawić fundacji rachunki, faktury zaświadczające poniesione koszty na leczenie i rehabilitację.

Zatem nie ma możliwości, by przekazywane przez darczyńców pieniądze w moim przypadku szły na inny cel niż rehabilitacja. Poza tym nikt nikogo nie zmusza do wpłacania pieniędzy na moje konto, czy oddawania 1,5% podatku. Jest to zawsze indywidualna decyzja darczyńcy. Akurat przy 1,5% działa mechanizm, że skoro już musi zapłacić podatek, rozliczając PIT, to przynajmniej ma wpływ na co go przeznacza. Cel sam przecież wybiera. A reszta jego podatku rozpływa się się w czeluściach skarbca państwowego.

Kończąc ten przydługi wpis, serdecznie dziękuję wszystkim dotychczasowym darczyńcom, którzy wspierają moją rehabilitację. Dzięki Wam wciąż chodzę o własnych siłach.

0 0 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
trackback

[…] tym, dlaczego postanowiłam założyć subkonto w fundacji i zbierać 1,5%  na rehabilitację już pisałam, więc nie będę się powtarzała. Bardzo mnie zbulwersowała […]