You are currently viewing Schodami ku miłości

Schodami ku miłości

Cześć. Co czytasz? – Takie pytanie pojawiło się w okienku prywatnej wiadomości na pewnym czacie. Podałam tytuł książki, którą wtedy czytałam i… tak się zaczęła najwspanialsza przygoda mojego życia.

Długo myślałam nad tym wpisem, zastanawiając się, czy w ogóle powinnam go napisać i wpuścić czytelnika bloga do mojego intymnego świata? I nie znalazłam dobrej odpowiedzi. Uczucie dwojga ludzi tworzy osobny, hermetyczny świat i opisując go łatwo można wpaść w infantylność i sentymentalizm, a tego bardzo chcę uniknąć. Teraz „wywnętrzanie” się na porządku dziennym i przywykliśmy do wynurzeń wszelkiej maści celebrytów i już mało co potrafi nas zadziwić, oburzyć, czy wzruszyć.

Samotność na łączach

Jednak oprócz tych wszystkich pomyj, które fałszywym blaskiem wybijają się na pierwsze miejsca klikalności i oglądalności, jest drugie oblicze świata internetu. Wyziera z niego samotność, smutek, rezygnacja oraz wszelkiego rodzaju lęki i kompleksy. Obserwując liczne grupy i fora internetowe, widzę ile osób z niepełnosprawnościami jest samotnych, szukających choć troszkę zainteresowania drugiej osoby. Rozumiem to doskonale, bo 23 lata temu też marzyłam o uczuciu, o tym, by ktoś zobaczył we mnie kobietę, a nie tylko osobę z niepełnosprawnością. Ale jednocześnie nie użalałam się nad sobą, nie siedziałam z nosem na kwintę, tylko działałam, rozwijałam się.

Pytanie, które zmieniło moje życie

W momencie, gdy pytanie „Cześć. Co czytasz?” wyskoczyło na ekranie mojego pierwszego komputera z kiepskim łączem internetowym, byłam bezrobotną panią magister historii. Jednak nie siedziałam z założonymi rękoma. Dwa lata wcześniej zostałam laureatką drugiego miejsca ogólnopolskiego konkursu literackiego. Dzięki temu nie tylko spędziłam dwa tygodnie w Egipcie, oglądając najcenniejsze zabytki starożytności. Konkurs dodał mi pewności siebie. Dzięki niemu zaczęłam współpracę z lokalnymi gazetami i zapisałam się na dwuletnie dziennikarskie studia podyplomowe. I właśnie na takim etapie życia poznałam Bolka.

Rozmowa, która nadal się toczy

Zanim po raz pierwszy się spotkaliśmy, przez prawie pięć miesięcy klikaliśmy na czacie. To pozwoliło się nam bliżej poznać, wymieniać się myślami i opiniami na różne tematy. Z jednej strony czułam, że Bolek jest mną zaintrygowany, tak samo jak ja byłam jego ciekawa. Z drugiej nie wierzyłam, że coś może się z tego realnego zrodzić. Jednak, aby się przekonać, czy w ogóle w prawdziwym świecie potrafimy rozmawiać, czy tracimy niepotrzebnie czas, postanowiliśmy się spotkać.

Schodami do miłości

W niedzielny poranek 9 lutego 2003 roku, wspinałam się po oblodzonych schodach na estakadę, prowadzącą na katowicki dworzec. Bolek miał na mnie czekać przy kasach biletowych, ale był zbyt podekscytowany, i złapał mnie zanim zdołałam wejść do wnętrza dworca… Przywitaliśmy się i poszliśmy w miasto, by spędzić ze sobą cały dzień.

I tak to się zaczęło. Najpiękniejsza, najbardziej ekscytująca przygoda w moim życiu. Oboje byliśmy na nią gotowi, mimo że każde z nas przyjechało na pierwsze spotkanie z własnym bagażem doświadczeń, lęków i wątpliwości, ale też nadziei i otwartości na zmianę. Przychodzi taki moment w życiu, że trzeba wdrapać się po oblodzonych schodach, i wbrew zdrowemu rozsądkowi sprawdzić kogo i co znajdziemy u ich szczytu.

Portal, dzięki któremu się spotkaliśmy istnieje do tej pory i nie jesteśmy jedyną parą, którą połączył. Jeśli masz odwagę wejść na swoje oblodzone schody, by sprawdzić, czy ktoś na Ciebie czeka, zapraszam: https://ipon.org.pl/ .

0 0 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
robroy

Piękna historia. Życzę Wam jeszcze wielu, wielu rocznic.
Może i ja spotkam kiedyś swoje szczęście.