You are currently viewing Taniec intuicyjny i ja

Taniec intuicyjny i ja

Już blisko dwa lata temu pisałam o warsztatach z ruchu intuicyjnego, na które chodziłam przez ponad rok. Ostatnią edycję sobie zupełnie odpuściłam. Dlaczego?

Zgodnie z założeniami miały być to spotkania przede wszystkim dla osób z niepełnosprawnościami, przede wszystkim ze stwardnieniem rozsianym, ale nie tylko. W praktyce na dziesięciu uczestników, dwóch było z niepełnosprawnościami, w tym ja. Żeby była jasność: nie mam nic przeciwko osobom sprawnym. Przez większość życia obracam się wśród nich, począwszy od podwórka, podstawówki, poprzez studia, a na pracy kończąc. Jednak w tym miejscu, na tych warsztatach zaczęło mnie to uwierać. Nie czułam takiej pozytywnej, dającej skrzydła energii, która jest niezbędna podczas tego rodzaju zajęć. Dlatego przestałam pojawiać się na zamkowych komnatach, gdzie odbywały się warsztaty.

No, ale podobno tylko krowa nie zmienia zdania. Namówiona i przekonana przez znajomą, poznaną podczas zajęć, postanowiłam raz jeszcze dać szansę sobie i spotkaniom. Kilka dni temu pojechałam do poznańskiego Centrum Kultury Zamek na pierwsze w tym sezonie zajęcia prowadzone przez Antka, tancerza i instruktora w jednej osobie. I to była bardzo dobra decyzja.

Nie wiem, od czego zależy nie tyle dobre samopoczucie, ile świetna atmosfera podczas zajęć? Tego dnia dosłownie czułam świeżą, wiosenną atmosferę i pozytywne wibracje między uczestnikami, wśród których pojawiły się nowe twarze. Po dłuższej nieobecności zostałam bardzo miło powitana przez osoby, które mnie znały z poprzednich edycji, oraz przez samego Antka.

Dwie godziny ruchu. To, że przez większość zajęć siedziałam aktywnie na krześle, nie uchroniło mnie przed zakwasami dnia następnego. Sama się zdziwiłam, że były tak mocne. Być może dlatego, że ruszałam innymi partiami ciała, a pod koniec warsztatów pohulałam… Zmęczenie mięśni szybko minęło, a we mnie wciąż buzują dobre wibracje, które zagnieździły się w jednej z zamkowych sal.

Wiosna to pora roku, która aż zaprasza do aktywności, do wyjścia poza utarte szlaki i spróbowania czegoś nowego. Wiem, że pomyślisz, że to nie dla mnie. Owszem, każdy musi sam odkryć i zdecydować, co mu najlepiej pasuje, co lubi i w czym się czuje, jak najbardziej komfortowo. Choć z tym komfortem, to bym nie przesadzała. Czasem trzeba wyjść poza granice tego, co znane i bezpieczne. Zrobić wysiłek, by poznać coś nowego, co do tej pory wydawało się poza zasięgiem. Jeśli uznasz, że dana aktywność jest nie dla Ciebie, to okej, ale przynajmniej spróbowałeś.

Na pewno wybiorę się na kolejne zajęcia do poznańskiego Zamku. Jak będzie? Nie wiem. Być może będę miała gorszy dzień, być może energia nie będzie dobrze przepływać między uczestnikami. Jednak pojadę, bo chcę.

A Ty, jak spędzasz wolny czas?

Czy masz ochotę na aktywność?

0 0 głosy
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze