You are currently viewing Matura to finisz długodystansowego biegu

Matura to finisz długodystansowego biegu

Maj jest nie tylko najpiękniejszym wiosennym miesiącem. Majowe dni są też najbardziej stresujące dla tych, którzy ukończyli naukę w szkole średniej i zdecydowali się przystąpić do matury.

Piszę, że „zdecydowali się przystąpić do matury”, bo okazuje się, że nie we wszystkich przypadkach jest to takie oczywiste. W ubiegłym tygodniu wstrząsnął mną post rodziców chłopaka z niepełnosprawnością ruchową. Byli oni dumni, że ich syn ukończył liceum, ale nie przystąpił do egzaminu maturalnego. Nie znam sytuacji chłopaka, ani jego rodziny, więc staram się nie oceniać. Jednak skoro stał się abiturientem, czyli ukończył naukę w „normalnym” liceum, to pytanie brzmi, co poszło nie tak i nie przystąpił do matury?

Matura 1993

W liceum, w trybie całkowicie indywidualnym, uczyłam się na początku lat 90.tych. Dopiero kilka lat po skończeniu nauki, dowiedziałam się ile kosztowało moją Mamę przełamanie oporu dyrektorki, która twierdziła, że nauka dziewczyny z mpd w liceum to fanaberia. Jednak udało się i przez cztery lata miałam indywidualne nauczanie. W praktyce oznaczało to, że nauczyciele przychodzili do domu i zero kontaktu z rówieśnikami, więc pod względem rozwoju społecznego, tak ważnego w okresie nastoletnim.

Przede wszystkim miałam naprawdę dobrych nauczycieli. Po przełamaniu pierwszych lodów, współpraca ze wszystkimi belferami układała się raczej harmonijnie. No, może ścisłowcy mieli ze mną skaranie boskie, no ale nie we wszystkim mogę być dobra. Jednak nawet tak lubiani przeze mnie humaniści nie mieli lekko. Dopiero po pewnym czasie polonistka przyznała się, że na początku miała problem ze zrozumieniem tego, co mówię. Cztery lata później ta sama polonistka, nie wyobrażała sobie, bym mogła nie przystąpić do matury. Nauczyciele ze wszystkich przedmiotów przychodzili do mnie sumiennie, nie robili lekcji ze mną na „odwal się”. Dzięki temu miałam solidne podstawy i do matury podeszłam niemal z marszu, bez większych przygotowań, czy korepetycji. Mama, o ile pamiętam, miała jakieś wątpliwości, czy chwilę niepewności, czy w ogóle mogę, powinnam myśleć o maturze. Szybko, na szczęście, wszelkie obawy rodzicielki zostały rozwiane przez całe grono pedagogiczne.

I to chyba był klucz do sukcesu: rodzice, zwłaszcza mama, którzy wywalczyli dla mnie możliwość kontynuacji nauki na poziomie średnim i zaangażowani nauczyciele, którym się chciało pracować z uczennicą z niepełnosprawnością.

I wreszcie przyszedł dzień, gdy zakwitły kasztany

Jak zatem wyglądała moja matura? Przede wszystkim nie musiałam zdawać matematyki! Co było dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem, bo nauki ścisłe były zmorą, najgorszym koszmarem. To były czasy nie tylko przed epoką internetu, ale również komputerową. Szłam zatem do szkoły razem z mamą, która niosła ze sobą pokaźny i ciężki kufer, w którym znajdowała się maszyna do pisania marki Łucznik. Egzamin z języka polskiego i historii pisałam w osobnej sali przed, o ile dobrze pamiętam, trzyosobową komisją. Z obu tych przedmiotów dostałam piątki (wtedy jeszcze nie było systemu punktowego), więc byłam zwolniona z egzaminów ustnych. Ustnie zdawałam tylko język obcy. I tyle. I aż tyle.

Brzmi być może lekko, łatwo i przyjemnie, ale pamiętać należy, że matura wieńczy cztery lata nauki. Gdybym nie przystąpiła do tego egzaminu, to tak jakbym brała udział w biegu długodystansowym i zeszła z trasy tuż przed metą.

Maturę zdałam i to całkiem dobrze. Byłam z siebie naprawdę dumna. Ale to nie koniec, bo dzięki zaangażowaniu i wsparciu nauczyciela, który poznał mnie na początku klasy maturalnej, zdałam egzaminy na uniwersytet, za co będę mu wdzięczna do końca życia.

Z perspektywy czasu widzę, że na mojej drodze los postawił ludzi, którym się chciało: począwszy od Mamy, która nie odpuściła, po nauczycieli, którzy sumiennie podchodzili do swojej pracy, mimo że wówczas nie mieli wielu systemowych rozwiązań.

Być może na drodze chłopaka, o którym wspomniałam na wstępie, zabrakło takich nauczycieli, a rodzice nie mogli, lub nie chcieli zawalczyć o przyszłość syna.

📒 A Ty jakie masz wspomnienia ze szkoły średniej?

📒 Zdawałaś/zdawałeś maturę?

📒 Jakie masz wspomnienia z egzaminu dojrzałości?

📒 Co i komu najwięcej zawdzięczasz w tym czasie?

4 1 głos
Article Rating

Monika

krótko i szczerze o wszystkim
Subskrybuj
Powiadom o
guest

3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
robroy

Matura, to nie koniec maratonu. To dopiero etap wstępny. Trzeba wtedy zdecydować o kierunku studiów, bo sama matura z liceum ogólnokształcącego niewiele daje…

robroy

Oczywiście, to ważny etap, ale w tej drodze nie ma nieważnych etapów. Każdy ukończony staje się linią startu do następnego. Samorozwój to proces ciągły, tak naprawdę uczymy się przez całe życie.